Rumunia z psem – wyprawa – lipiec 2016
Już sam widok spakowanych plecaków wywołuje u Ziry stan ekscytacji przed kolejną podróżą, wystarczy komenda ‘hop’ i pokazanie auta, aby pies był gotowy do drogi. W te wakacje zaplanowaliśmy dwutygodniową podróż do Rumunii VW Transporterem, którego przystosowaliśmy w taki sposób, aby nie zawracać sobie głowy szukaniem noclegów.

foto Ania Adamajtis
Za pierwszy cel obraliśmy Park Narodowy Apuseni, który położony jest niedaleko węgierskiej granicy. Nie znajdziemy w nim wysokich szczytów górskich czy tras na dużej wysokości, ale góry te obfitują w krasowe zjawiska i mają swój urok. Serpentynami dojechaliśmy do rozległej polany Glavoi, na której można rozbijać namioty i biwakować. To dobre miejsce wypadowe do licznych atrakcji: kompleksu Ponorului, Polany Ponor, Wąwozu Galbeny, doliny Boga oraz licznych jaskiń, z których na największą uwagę zasługuje jaskinia Radesei oraz Ponorului.

Trasa wyprawy po Rumunii
Na polanie normalnym widokiem są wolno wypasane konie, krowy oraz owce. Kilka razy dziennie słychać dzwoneczki, które informują o zbliżającym się stadzie owiec, prowadzonych przez pasterza i psy pasterskie. Niska trawka, strumyk i duża przestrzeń to idealne miejsce na wybieganie psa i kemping. Jeżeli pupil jest nieuciążliwy to nie spotkamy się z nieprzyjemnościami ze strony Rumunów, mają bardzo fajne podejście do psów i przez większość czasu nie musieliśmy używać smyczy.
Co do dostępności atrakcji dla psa to większe jaskinie musieliśmy zwiedzać na zmianę, ze względu na utrudnienia- łańcuchy czy duże śliskie głazy, po których pies pewnie by przeskoczył ale zależało nam na bezpiecznym zwiedzaniu. Zira wchodziła z nami do mniejszych jaskiń, które w naszej ocenie nie stanowiły zagrożenia dla psich łapek.
W Góry Apuseni warto zabrać ze sobą latarki (czołówki), zapas wody (ta ze strumyka jest zanieczyszczona odchodami zwierząt) rozmówki polsko-rumuńskie(nikt nie mówi tam po angielsku) oraz mapę.
My korzystaliśmy z tej mapki: http://softconsulting.cluj.astral.ro/public/kirandulasok/00_Harti/Bihor-Vladeasa/padis1.JPG
Oznaczenia się zgadzały i jest wystarczająco dokładna.
Po kilku dniach wyruszyliśmy dalej na południe w stronę Parku Narodowego Cheile Nerei-Beusnita, po drodze zatrzymując się przy zamczysku w Hunedoarze. Roślinność tego regionu i pogoda kojarzy się już z pobliską Serbią. Na nocleg dojechaliśmy do prywatnego kampingu Valea Beiului. Z niego zwiedzaliśmy wodospady: Beusnita, jeziorko Ochiul Beiului, kaskadę Vaioagę, szlak prze tunele i półki skalne do Sasca Romany oraz wodospad Bigar. W tym parku było znacznie więcej turystów, ludzie z miasta podjeżdżający na szybkie wycieczki do wodospadów. Przez większość czasu Zira szła na smyczy, często prowadzona blisko przy nodze; ludzie bali się tam psów, zatrzymywali się, usuwali na bok – takie nerwowe zachowanie dało się też odczuć naszej suce więc postanowiliśmy pojechać tam, gdzie czujemy się najlepiej, gdzie jest dużo przestrzeni i są góry.
Wyjeżdżając z Parku Nery postanowiliśmy urozmaicić sobie drogę widokami na Dunaj. Trasa prowadziła wzdłuż rzeki, dookoła skały, zamki a po drugiej stronie widać było Serbię. Cieszyliśmy się z klimatyzacji w naszym samochodzie bo pogoda była typowo bałkańska. Nad Dunajem jest sporo kwater do wynajęcia, hoteli, dużo nowych powstaje. Dla nas było za ciepło więc jechaliśmy w stronę drogi transalpejskiej (67C), najwyżej położonej w Rumunii.
Sama droga jest dość dużą atrakcją i było na niej sporo samochodów, jednak nie ma problemu z miejscem, gdzie można się zatrzymać i pójść na długi spacer z pięknymi widokami. Przestrzeń do wybiegania psa i alpejska uroda. Przejechanie trasy zajęło nam cały dzień z przystankami na odpoczynek. Na niżej położonych odcinkach drogi widać było sporo rozbitych namiotów, zwłaszcza nad górskimi potokami, co w Rumuni nie jest niczym zaskakującym – oni po prostu tak spędzają wolny czas. Z drogi transalpejskiej wyjechaliśmy w ładnym miasteczku Sebes.
Kolejny dzień spędziliśmy w stolicy Siedmiogrodu -Kluż Napoce. To duże, nowoczesne miasto. W całym mieście nie widzieliśmy bezpańskich psów, których widok poza terenami zabudowanymi jest na porządku dziennym. Ludzie, którzy nas mijali bali się Ziry – omijali łukiem, podnosili nogi siedząc na ławce gdy ich mijaliśmy, jeden mężczyzna nawet wpadł na żywopłot gdy Zira podeszła obok niego coś powąchać. Trochę zaskakujące bo poza miastem jest bardzo dużo bezpańskich psów i ludzie na wsiach nic sobie nie robią z widoku psa biegającego luzem a co dopiero na smyczy. Warto wspomnieć, że nie spotkała nas żadna nieprzyjemność ze strony wolno biegających rumuńskich psów, były bardzo spokojne i pozytywne zarówno dla nas jak i dla naszej suki.
W Klużu pospacerowaliśmy trochę po parkach, w jednym z nich trafiliśmy na wybieg dla psów. Zadowoleni, że jednak nie jesteśmy jednymi psiarzami poszliśmy się przywitać.
Pora już było wracać do Polski, więc obraliśmy drogę powrotną, zwiedzając przy okazji jeszcze zameczki i wąwozy przy drodze.
Jeżeli komuś miałabym doradzić co zabrać ze sobą do Rumuni to byłyby to na pewno następujące rzeczy:
- namiot – nie wszędzie są łatwo dostępne noclegi;
- mapy regionów, które będziecie zwiedzać – na miejscu nie znaleźliśmy sklepików, gdzie można kupić mapy, jedynie w dużych miastach w sklepach turystycznych mieli dostępne;
- butle gazową i koc piknikowy – jeżeli planujecie objazdową wycieczkę to przy drogach brakuje miejsc, gdzie można na szybko zjeść coś ciepłego
- rozmówki polsko-rumuńskie – ciężko znaleźć kogoś, kto mówi po angielsku;
- jakieś polskie upominki – źle się czuliśmy dostając coś za darmo, Rumuni są bardzo miłym narodem a słysząc, że jesteśmy z Polski dawali nam nie chcąc zapłaty pomidory, melony czy placinty (pyszne rumuńskie placki).
Tekst Ania Adamajtis 2016
More from W wolnym czasie z psem
Turyści z psami będą mogli zwiedzać niektóre zabytki w Grecji
Greckie Ministerstwo Kultury i Sportu wyraziło zgodę na zwiedzanie około 120 zabytków i stanowisk archeologicznych turystom z psami. Dotychczas wstęp …
Bieszczadzki Park Narodowy częściowo dostępny dla turystów z psami
W nowym roku mamy dobre wiadomości dla turystów z psami, którzy wybierają się do Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Park udostępnił kilka …
























































3 komentarze
Dzień dobry. W maju jadę do Rumunii i zamierzam jechać ze swoimi futrami. Jakiego rodzaju kontroli mam się spodziewać na Węgzech i w Rumunii. Tzn. Czy ważny paszport i szczepienie przeciwko wściekliźnie wystarczy?
Pozdrawiam
podbijam pytanie 🙂