W poprzedniej części tekstu skupiliśmy się nad zasadnością częstego puszczania luzem psa w mieście, ale w kontekście lekkomyślności opiekunów oraz licznych zakazów wprowadzania czworonogów na zielone tereny miejskie. Przypomnijmy, że w naszym przekonaniu, wiele z tych ograniczeń może wynikać właśnie z bagatelizowania istniejących przepisów i regulaminów. Nawet jeśli wydają nam się zupełnie absurdalne i nieuzasadnione, a sami jesteśmy odpowiedzialnymi opiekunami, to musimy się do nich stosować. Taką niestety mamy rzeczywistość, a na szybkie zmiany w tej materii nie ma co liczyć. Poszanowanie wspólnej przestrzeni i odrobina wyobraźni powinny sprzyjać tym zmianom, ale najlepiej zacząć od siebie i w ten sposób promować dobre wzorce. Czym więcej osób zacznie respektować przepisy, ale także będzie myślało ciut dalej niż czubek własnego nosa, tym większa szansa na wzrost świadomości społecznej o nas samych, czyli “psiolubnych”. Szkoda również, abyśmy wszyscy pokutowali za funkcjonujący stereotyp typowego psiarza, a tak się właśnie dzieje. Typowa pańcia/pańcio wychodzi z bloku, a przed nim leci oszalały ze szczęścia piesek. Piesek po całej nocy w domu tryska żółtym szczęściem na róg klatki schodowej lub koła zaparkowanych samochodów. Ale taka jego psia natura. Podbiega do każdego psa, a często oszczeka wszystkich i wszystko co się rusza w zasięgu rażenia. Do tego sprzątanie kup po swoich pupilach dla wielu osób jest nadal najgorszą i ostatnią czynnością, jaką mogliby by zrobić na spacerze. Tak nas widzą i zapamiętują, gdyż może to zwyczajnie wkurzać. Tych bardziej odpowiedzialnych, prowadzących psy na smyczy, czy biegających z psami nie zauważa się, gdyż normalność jest szara i nie rzuca się w oczy. Oczywiście, że na część ludzi postawa odpowiedzialnego psiarza nigdy nie zadziała i będą zawsze szukać dziury w całym, ponieważ z gruntu są idealną postacią z filmu Dzień Świra. Może jednak warto próbować? Tym razem będziemy podpowiadać jak wybiegać pieska w lesie, ale na smyczy.
Zaryzykujemy nawet stwierdzenie, że bez promowania pozytywnego wizerunku psiarza, tępienia bezmyślności i zwykłej głupoty we własnym środowisku, nie powalczymy skutecznie o zniesienie zakazów i ograniczeń.
Decydując się na psa w domu, a w szczególności z predyspozycjami sportowymi w genach, powinniśmy zapewnić mu odpowiednią dawkę ruchu, czyli nasz ukochany klasyk: piesek musi się wybiegać. Wiemy już, że znalezienie odpowiedniego miejsca ( spokojnego i odludnego ) oraz puszczenie psa luzem, to nie zawsze dobre rozwiązanie. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że konieczne będzie zaplanowanie stosownych aktywności dla swojego psa. Mało tego, aktywność będzie również dotyczyła nas samych, czyli powinniśmy zdecydować się, czy lubimy biegać, jeździć na rowerze lub na… hulajnodze. Tak, na hulajnodze również można zapewnić psu “wybieganie się”, ale nie na takiej dla dzieci, lecz mocniejszej konstrukcji używanej w dyscyplinie znanej w psich sportach jako scooter. To wszystko możemy, a często powinniśmy, robić z psem na smyczy. W kilku zdaniach przybliżymy poszczególne dyscypliny, które możemy uprawiać całkowicie amatorsko i rekreacyjnie. Nikt nie musi być wyczynowcem lub zawodowcem, ale nasza wspólna aktywność powinna być przede wszystkim przyjemnością, a nie obowiązkiem. Wiele osób decyduje się na aktywność w lesie, gdzie jest mniej ludzi, ale obowiązuje tam zakaz puszczania psa luzem, więc zawsze mamy pod kontrolą na smyczy lub lince.
Warto pamiętać, że każdego psa należy odpowiednio przygotować do sportu. Najlepiej zacząć poprzez wspólną zabawę i naukę komend kierunkowych na codziennych spacerach. Zazwyczaj psy kochają biegać. Za czymś lub za kimś, a nasze towarzystwo jest dla niego wręcz idealne. W zasadzie są dwa typy psów biegaczy:
– te które biegną przed nami i chcą być zawsze z przodu (często ciągnąc i pomagając nam w biegu lub jeździe )
– oraz psy, które dostosowują tempo do naszego i biegną na równi z nami ( trzymając się blisko nas )
Psy znajdujące się w pierwszej kategorii powinny lepiej opanować komendy kierunkowe, czyli skupiamy się na przyswajaniu komunikatów: prawa, lewo, prosto, stop. To taki absolutny niezbędnik, ponieważ można wypracować z psem dodatkowe komendy: wolniej, szybciej, równaj do lewej (prawej), itd. To na pewno ułatwi nam wspólne biegnie, czy jazdę. Oczywiście nazewnictwo komend jest dowolne, ale ważne, aby pies biegł w żądanych kierunkach. Na spacerach utrwalamy konsekwentnie nowe komendy. W miejscach, w których regularnie biegamy pies szybko się uczy i zmienia kierunki na pamięć, dlatego warto urozmaicać trasy oraz lokalizację treningów.
Sprzęt
Pies biegając na lince musi być wyposażony w dobrze dopasowane do jego budowy szelki, a najlepiej typu sportowego. Podpinanie psa do obroży ogranicza mu wydolność oddechową, zmniejsza możliwości, ale przede wszystkim naraża na podduszanie, a nawet uszkodzenie krtani.

Foto: Piotr Rukat, Sprzęt firmy Sali
Zwykłą smycz powinniśmy zastąpić linką amortyzowaną, która niweluje wszelkie szarpnięcia. Te trzy elementy: pas biodrowy + linka + szelki, są niezwykle ważne, ponieważ pozwalają odciążyć nasz kręgosłup w części lędźwiowej oraz układ stawowo kostny psa. Stosujemy je niezmiennie podczas biegania, jeździe na rowerze i hulajnodze.
O bieganiu z psem, czyli canicrossie nie będziemy się mocno rozpisywać, ponieważ zawsze możecie skorzystać z obszernych porad, np takich jakie zamieszcza na swoim Pan Hysky. Dodamy tylko, że do w/w niezbędnika powinniśmy zaopatrzyć się w pas biodrowy, zwany też maszerskim. Do niego podpinamy linkę z psem. Sam pas jest fajnym i przydatnym wynalazkiem, który uwalnia i odciąża ręce. Możemy go swobodnie wykorzystywać podczas długich spacerów i wypadów plenerowych.

Foto: DogTrotter.pl
Dysponując szelkami oraz linką z amortyzatorem możemy próbować podpinać psa do roweru. Przyjmując oczywiście, że pies ma przyswojone w stopniu podstawowym komendy kierunkowe. W sportach zaprzęgowych dyscyplina ta nosi nazwę bikejoring. Na samym początku, czyli przy pierwszych próbach, polecamy maksymalnie opuścić siodełko rowerowe, tak abyśmy w każdym momencie jazdy mogli sięgać ziemi pełnymi stopami. Ograniczymy w ten sposób ryzyko upadku. Po opanowaniu techniki i kilkunastu treningach siodełko będzie mogło powrócić na swoją wysokość.
Przy jeździe na rowerze również możemy podzielić psy na dwa typy:
– biegnące/ciągnące z przodu
– oraz na biegnące przy rowerze.
W zależności od tego podziału możemy zaopatrzyć się w dodatkowy osprzęt w postaci pałąków, które ograniczają wplątanie się linki w koła rowerowe.
- Wysięgnik Bike Antenna Non-stop dogwear
- Foto: Mariusz Kostrzewa
- Foto: Mariusz Kostrzewa
- Foto: Mariusz Kostrzewa
- Foto: Mariusz Kostrzewa
Nie jest to konieczny ekwipunek, ale znacząco ułatwiający jazdę. Zawsze możemy przywiązać samą linkę w okolicach mostka kierownicy i cieszyć się jazdą. Na zdjęciach widać jakiego typu akcesoria stosuje się na zawodach, czyli dla psów, które biegną przed nami i mają tendencję do ciągnięcia.
W przypadku drugiej grupy psów możemy nabyć nieco inny pałąk tzw “springer”, który nie ma tak długiej linki i umożliwia przemieszczanie się psa przy rowerze.
- Foto: pinterest.com
- Foto: bikehacks.com
- Foto: bikehacks.com
- Foto: bikehacks.com
Kilka słów o hulajnodze
Wiele osób, które jeździły z psem na rowerze i hulajnodze, uważa iż ta druga jest znacznie bezpieczniejsza. Zgadza się, gdyż przy maksymalnych prędkościach jakie rozwija się w bikejoringu ( okolice 40 km/h ) upadek z wysokiej pozycji kierującego może skończyć się boleśnie. Nie okłamujmy się, jeżdżąc z psem na rowerze, trzeba liczyć się ryzykiem wywrotki. Dlatego bardzo ważne są środki bezpieczeństwa w postaci kasku, rękawic, a niekiedy innych ochraniaczy. Na hulajnodze o wiele szybciej i łatwiej możemy zeskoczyć na ziemię bez koziołkowania. Przednie koło hulajnogi jest w rozmiarze typowym dla wszystkich rowerów mtb ( 27”-28”), tak aby skuteczniej pokonywać nierówności terenu. Z tyłu jest mniejsze kółko ( 20”) stosowane powszechnie w bmx’ach.
Przyznać trzeba, że jest to atrakcyjna forma na wybieganie pieska, ale również oryginalna, co może nas wyróżnić wśród tłumów rowerzystów. O wybieganiu psa na hulajnodze możecie przeczytać także u Pan Husky.
Uprawiając sport, nawet w formie czysto rekreacyjnej, powinniśmy pamiętać o wszystkich podstawach przy tego typu aktywnościach. Odpowiednie nawodnienie organizmu, posiłki, odzież, buty, itp. W przypadku psów jest bardzo podobnie. Nie biegamy/jeździmy z psem tuż po posiłkach. Unikamy twardych nawierzchni, a na szutrowe, ostre i kamieniste podłoża możemy sprawić psiakowi buty ochronne do biegania.

Ogromną zaletą wybiegania piesków w aktywny sposób jest oszczędność czasu. Na spacer dla psa, który ma duże zapotrzebowanie ruchowe, trzeba przeznaczyć godzinę lub nawet kilka w ciągu dnia. Na rowerze ten sam dystans pokonamy w 20 – 30 minut. Wybiegany pies, to szczęśliwy pies. Ale przede wszystkim znacznie spokojniejszy w domu, a przez co sprawiający mniej problemów.
Wybiegany piesek w lesie
Decydując się na aktywności ze swoim psem, wcześniej lub później, szukamy opcji na wyjazdy za miasto, gdzie jest więcej przestrzeni. Idealne są tereny leśne, gdzie spokojnie i bez tłumów ludzi możemy spędzić aktywnie czas. O bezpiecznym i zgodnym z prawem poruszaniu się z psami w lesie możecie przeczytać w wywiadzie Katarzyny Świerczyńskiej, dziennikarki oraz autorki świetnego bloga Podróże z Psem
My zacytujemy jedynie fragment rozmowy z Anną Malinowską, rzeczniczką Lasów Państwowych:
“KŚ: Czy psy są w lesie mile widziane?
Anna Malinowska: Oczywiście, że tak. Z zastrzeżeniem, że opiekunowie psów muszą przestrzegać zasad, które w lesie obowiązują. Przede wszystkim trzeba pamiętać, że las do dom zwierząt w nim żyjących, i zarówno ludzie jak i ich psy, są w lesie tylko gośćmi.
KŚ: Pies w lesie może biegać luzem?
Nie wolno puszczać psa wolno po lesie. Musi być albo na smyczy, albo w kagańcu. My rozumiemy, że las to świetne miejsce, żeby piesek mógł się wybiegać, ale nie może płoszyć ani atakować innych zwierząt. Opieramy się tu na dwóch ustawach – o lasach i o ochronie przyrody. Za puszczenie psa w lesie bez żadnego zabezpieczenia można zapłacić mandat wysokości 500 zł. Jedyne odstępstwo to legalne polowania – wtedy myśliwskie psy, po prostu wykonują swoją pracę.
KŚ: A jeśli ktoś ma małego psa? Takiego, który nie dogoni szybkiej sarny?
To bardzo mylne założenie. Znamy wiele przypadków, kiedy małe, łagodne na co dzień kanapowce, raniły i zabijały zwierzęta. Tych nieprzekonanych zapraszam na bloga prowadzonego przez naszych kolegów z Nadleśnictwa Gdańsk – pieswlesie.blogspot.com
Publikowane tam zdjęcia zabitych przez psy zwierząt są bardzo drastyczne.”
Źródło: www.podrozezpsem.pl/2012/09/rozmowa-pies-w-lesie
Trzeba jeszcze pamiętać, że w wielu lasach oraz parkach krajobrazowych obowiązują czasem wewnętrzne regulaminy, do których musimy się także stosować. Wielokrotnie spotykamy w sieci opinie, że myśliwy może odstrzelić luźno biegającego psa. Nie jest to prawdą, choć wiemy także, że dochodzi do takich zdarzeń, ale nie są one zgodne z obowiązującym prawem. Tym razem oprzemy się na informacjach z biuletynu prawnego:
“Myśliwy nie może już odstrzelić psa
Do końca 2011 roku myśliwi często korzystali z przepisu art. 33a ust. 3 ustawy z dnia 21.08.1997r., o ochronie zwierząt, który uprawniał ich do zastrzelenia psa pozostającego bez opieki i dozoru człowieka na terenach obwodów łowieckich z odległości większej niż 200 m od zabudowań mieszkalnych, jeżeli stanowił zagrożenie dla zwierząt dziko żyjących, w tym łownych. Z dniem 1 stycznia 2012 roku przepis art. 33a ust. 3 ustawy z dnia 21.08.1997r., o ochronie zwierząt został zmieniony i dzierżawca lub zarządca obwodu łowieckiego może: pouczyć właściciela psa o obowiązku sprawowania kontroli nad zwierzęciem, albo odłowić psa i dostarczyć go właścicielowi, a jeżeli ustalenie tej osoby nie jest możliwe – dostarczyć do schroniska dla zwierząt. Odłowienie i dostarczenie psa odbywa się na koszt właściciela.”
Źródło: http://www.biuletyn-prawny.pl
Tak to wygląda od strony prawnej. W praktyce może być bardzo różnie, ale nikt nie powinien zwalniać nas z myślenia. Pies jest tylko psem, ale nawet u tych super wyszkolonych i posłusznych, w warunkach leśnych, gdzie jest mnóstwo atrakcyjnych zapachów dzikiej zwierzyny, instynkt łowiecki może brać górę. Dla własnego bezpieczeństwa warto mieć to na uwadze. Pies puszczony luzem w lesie może podjąć trop dzika. W zasadzie dziki nie atakują ludzi, gdy nie są zagrożone, ale ku przestrodze zamieszczamy zdjęcie opublikowane na naszym profilu przez jednego z czytelników.
Tekst: Piotr Rukat 2015
More from Felieton
Ifss World Cup „White Nights” Russia – relacja Igora Tracza
Igor Tracz - sportowiec, maszer, promotor, szkoleniowiec. Mistrz Świata i Europy w wyścigach psich zaprzęgów na śniegu (sanie) i bez …
Mistrzostwa Świata ICF 2018 Lubieszów – okiem Igora Tracza
Igor Tracz - sportowiec, maszer, promotor, szkoleniowiec. Mistrz Świata i Europy w wyścigach psich zaprzęgów na śniegu (sanie) i bez …



































3 komentarze
Husky zawsze widuje na smyczach. Raz że uciekają a dwa że mogą być niemiłe dla innych psów. Jakoś u mnie to się sprawdza. Jeden nie lubi psów i suk a drugi lubi suki.
[…] 4. Aktywni z psami – „Piesek musi się wybiegać” – a może na smyczy? […]