„Piesek musi się wybiegać” – czyli spacerki bez smyczy

Foto: Katarzyna Kujawowicz

Aktywni z psami.

Ruszaj w plener z psem

You may also like...

17 komentarzy

  1. Zocha27 napisał(a):

    Bardzo ciekawy post!
    Faktycznie, niestety wciąż po parkach chodzą psiarze, którzy mimo dobrych chęci, nie wiedzą jak podejść do problemu odpowiedniego spaceru, na którym pies się będzie mógł nieco wyszaleć, ale też wyciszyć, np. podczas krótkiego treningu czy zwykłego niuchania 🙂
    Swojego psa nie spuszczam w miejscach zatłoczonych. Nie chodzi tu nawet o reagowanie na przywołanie, bo to jedna z rzeczy z których jestem dumna 😉 Jednak wiem że niektórzy ludzie po prostu boją się psów. Ponadto nigdy nie wiem jak zachowają się dzieci na widok psa. O ile niektórzy mają szczęście mieć psiaka kontaktowego, o tyle inni przez brak wiedzy mają psa anty kontaktowego… Gdyby pies ugryzł dziecko, wina byłaby co prawda obustronna (rodzice też mają obowiązek nauczenie dzieci szanowania obcych psów), ale jednak w sądzie jako właściciel agresywnego psa, sprawę bym przegrała.

    Na szczęście mam psa który nie lubi się ode mnie za bardzo oddalać. Często gubię Zulę z oczu, by po chwili się przekonać że była tuż za mną. Jednak w nowych miejscach nigdy jej od razu nie spuszczam. Wolę najpierw zapoznać ją z nowym miejscem na smyczy, bo gdybym od razu puściła ją samopas, mogłaby chwilowo ogłuchnąć i zaszyć się w krzakach.

    A co do chodzenia na smyczy i z amortyzatorem – dla mnie to zupełnie inny rodzaj spaceru! Absolutnie fantastyczny, bo choć mój pies jest za mały na ciągnięcie, to jednak wtedy obie jesteśmy na sobie skupione i jesteśmy od siebie całkowicie zależne 🙂 Ona skręca, ja skręcam. Ja skręcam, ona skręca 🙂
    A w parkach narodowych jeszcze długo nie zniosą zakazu wchodzenia z psami. I póki polscy spacerowicze z psami nie nauczą się spacerowego savoir vivre, trudno mi się dziwić niechęci innych ludzi

    • Aktywni z psami. napisał(a):

      Ostatnie zdanie niezwykle trafne! Mamy identyczne zdanie. Chcielibyśmy, aby więcej osób zaczęło myśleć podobnie. Dopiero, gdy w parkach i osiedlach psiarze pokażą, że można funkcjonować odpowiedzialnie będzie można próbować wpłynąć na zmianę ustawy dot. wprowadzania psów do parków narodowych.

  2. kynokultura.pl napisał(a):

    Ciekawy tekst, z którym i się zgadzam i nie zgadzam. Jeśli puszczanie psa luzem faktycznie polega na paleniu papieroska i oglądaniu jak piesek sam biega i wręcz zaczepia innych – to jest to i niekulturalne i niewychowawcze. Z drugiej strony, jak zresztą zauważają Temple Grandin w „Zrozumieć zwierzęta” i Alexandra Horowitz w „Oczami psa”, psy trzymane na smyczy mają zniekształcone zachowania, komunikacja jest tu zaburzona, szczególnie, jeśli właściciel psa nieświadomie napina smycz i wysyła psu negatywne sygnały. Co więcej, pies, który nigdy nie biega luzem (lub tylko w jednym miejscu) może nakręcić się na ucieczkę jako największą rozrywkę i dążyć do ucieczki, gdy np. właścicielowi smycz wypadnie z ręki. Tutaj jest faktycznie istotne, jaki to pies, bo są rasy, które mimo pracy nad nimi będą dążyć do eksploracji na własną łapę. W większości przypadków, moim zdaniem, powinno się dążyć do takiego ułożenia psa, by tak samo reagował na nas na smyczy i bez niej. To nas uchroni przed paskudną sytuacją, gdy puści karabińczyk lub zapięcie obroży, a pies poczuje wolność na ulicy i ruszy w długą. PS. Większość psów doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że są na taśmie i całe piękne zachowanie na niej znika, gdy poczują, że taśma ich nie ogranicza… Wiem z autopsji 😉

    • Aktywni z psami. napisał(a):

      Po czym poznać odpowiedzialnego opiekuna psa? Choćby po tym, że cały czas ma psa „na oku”, a pojawienie się odległości wzroku innych spacerowiczów powoduje przywołanie psa i zapięcie go na smycz. Wielkość psa oraz rasa nie ma znaczenia.
      Co do ucieczek psów lub braku posłuszeństwa, tak jak napisaliśmy w tekście. Nie zawsze wszystko zależy od tego, czy pies zawsze chodzi na smyczy, często, czy jest np. super szkolony. Czasem pokusa/instynkt/natura mają znacznie silniejszy wpływ niż opiekun i trzeba się z tym pogodzić. Można nad tym pracować – mieć przy tym znakomite rezultaty, ale zawsze u opiekuna powinna palić się kontrolka: to tylko pies – nie ma czegoś takiego jak 100% kontroli 🙂
      Dlatego żyjąc we wspólnej przestrzeni trzeba się wzajemnie tolerować. Zarówno osoby, które spacerują z dziećmi, czy innymi psami mogą nie zawsze życzyć sobie innych wolno biegających psów.

      • Ayo napisał(a):

        Właśnie! Zawsze byłam ogromną przeciwniczką spacerów na smyczy, bo raz – dla wielu psów taki spacer to nie jest spacer, dwa – można psa bardzo łatwo „zepsuć” smyczą. Właśnie DLATEGO mój pies jest tak wychowany, że nie ma różnicy – ze smyczą czy bez – może mi iść przy nodze, jeśli akurat uważam, że powinien. Dzięki temu, że smycz zakładamy raz na ruski rok, nie mamy takiego problemu jaki ma bardzo wiele psów – mianowicie, kto nie widuje psów, które spuszczone ze smyczy, rzucają się w prostą@ i nie reagują na wołania? Jak dla mnie jest to dla nich taki wyjątek, taka euforia, że wracać nie chcą, szczególnie jeśli wiedzą że po powrocie zostaną zapięte. Mój pies jest za to nauczony, że zapięcie smyczy ZAWSZE kończy się jej odpięciem, nawet tuż przed domem, na podwórku pod blokiem, ale ZAWSZE. Pies, dla którego „wolność” jest czymś normalnym jest dużo łatwiejszy do „ogarnięcia”.

      • Suri napisał(a):

        Uff, jak to miło przeczytać że się jest odpowiedzialnym właścicielem, w każdym bądź razie staram się takim człowiekiem być, jeśli nie widzę wyraźnie otoczenia to psa nie spuszczam (oczy mam dosłownie dookoła głowy), jeśli widzę że droga wolna tj zero psów i kotów to spuszczam pupilkę wolno, jeśli widzę zwierzę na horyzoncie lub kilkaset metrów od siebie to ją wołam i zapinam (mimo że wyrywa się do przodu to robi to ogólnie po to, żeby mieć czas by załatwić się/zaznaczyć teren lub po prostu powęszyć, a potem staje i czeka aż się zbliżę by znowu ruszyć do przodu). Jest dominującą sunią dlatego staram się aby w razie spotkania z innymi psami była na smyczy, bo wtedy mam nad nią kontrolę i gdy widzę znaki że nie podoba się jej postawa drugiego psa wtedy ją zabieram, a gdy spotka psy które się z nią kolegują (ogólnie jest spragnionym psich relacji dorosłym dzieckiem – ma 5 lat) to puszczam ją wolno by mogła w towarzystwie zaznaczyć teren i uspokajam ją gdy zaczepia kolegów by się z nią gonili (większość jest małymi kundelkami i boją się gdy prawie 40kg pies próbuje na nie szarżować).

  3. Agnieszka napisał(a):

    Poza tym nie pójdzie się do lasu z psem na lince 15 m – będzie się plątać między drzewami… Długa linka jest ok tylko na otwartym polu lub gdy pies idzie idealnie po drodze i nigdzie nie zbacza – a to raczej nie jest częste. Poza tym psy doskonale wiedzą, że są na lince i nie daje im to żadnej namiastki „wolności”. A 15 m to naprawdę niewiele, szczególnie dla psa, który jest przyzwyczajony do biegania luzem,

  4. Wienio napisał(a):

    Ja nie zapinam. Dlaczego ma mnie obchodzić to że ktoś nie lubi psów ? A może jak ktoś nie lubi dzieci to matki też powinny trzymać dzieci na smyczy ? Przechodzimy obok siebie i tyle. Nie rozumiem też dlaczego niektórzy odciągają swoje psy. Nawet jeśli ten pies chce się przywitać to i tak jest odciągany. Bicie psa kijem jest uznawane za stręczycielstwo. A czy izolacja nie jest też stręczycielstwem ?

    • Zocha27 napisał(a):

      Ja odciągam swojego psa bo wiem, że jest to dla niej bardzo duży stres. Inne psy ewentualnie toleruje ale kiedy jest bez smyczy (a i tak nie zawsze…). Boi się, kłapie zębami. Jak inni właściciele schodzą mi z drogi to nawet się czasem cieszę
      Argument z dziećmi… Cóż, raczej dziecko nie rzuci się na pana z zębami prawda? Nie słyszałam przynajmniej żeby czyjeś dziecko zaatakowało obcą osobę 😛 A mój pies jest bardzo wrażliwy na zachowanie innych i od razu poznaje czy ktoś psy lubi/boi się etc. Na tych bojących się często zaczyna szczekać, bo wyczuwa ich strach..

    • Aktywni z psami. napisał(a):

      Warto czasem spojrzeć na wszystko z innej perspektywy, nie tylko i wyłącznie ze swojej strony 🙂 Wszyscy poruszamy się czasem we wspólnej przestrzeni i warto respektować się wzajemnie. Niektórzy mogą odciągać swoje psy z różnych powodów. Mogą mieć nieprzyjemne doświadczenia. Wiele osób w ostatnich latach adoptuje psy ze schronisk, których historie są różne ( zazwyczaj niezbyt pozytywne ), więc opiekun psa może reagować zachowawczo.

    • Anna napisał(a):

      Żyjemy w społeczeństwie i w związku z tym powinniśmy się wszyscy (!) starać zachowywać w sposób nieprzeszkadzający innym. Dlatego dobrym zwyczajem (oprócz tego że obowiązkiem prawnym!) jest prowadzenie psa na smyczy w obecności obcych osób. I tak uważam, że czasami również matki powinny dzieci trzymać na smyczy (dosłownie).

      Odnośnie odciągania psów – powody są różne, decyzja zawsze należy do opiekuna psa i powinniśmy ją uszanować. Pies po pierwsze może być nerwowy i po powąchaniu rzucać się na nowo poznanego kolegę (właśnie mam taki przypadek na tymczasie, socjalizujemy, ale w warunkach kontrolowanych – umawiając się na spotkania i uprzedzając właścicieli o sytuacji), po drugie może być chory – i dla własnego bezpieczeństwa nie należy do niego podchodzić ze swoim pieszczochem, po trzecie może być świeżo po szczepieniu/antybiotykach/donacji krwi – tu też zaleca się ograniczenie kontaktów z innymi psami, itd. Dlatego też jestem ogromną zwolenniczką tasiemkowej akcji „żółta wstążka” – z daleka nie pozostawia wątpliwości 🙂

      Bicie kijem to nie stręczycielstwo 😀 nie każdy sadysta jest alfonsem. Ale generalnie zgadzam się, że izolowanie psa jest dla niego krzywdzące. Jednak to opiekun podejmuje końcową decyzję na podstawie znajomości psa i aktualnej sytuacji, i nieszanowanie jego decyzji jest zwyczajnie niekulturalne i nieodpowiedzialne.

  5. Wienio napisał(a):

    Wydaje mi się że to człowiek się boi a nie pies. Czasem jest też że pies jest mały i człowiek boi się o niego. Ludzie widzą dużego psa i wyobrażają sobie że zaraz połknie ich pieska. Ale dużo jest normalnych ludzi co potrafią ocenić psa. I przede wszystkim potrafią ocenić zachowanie swojego psa. Widzą że ich pies jest zadowolony to na pewno z obu stron jest dobra energia.

    • Zocha27 napisał(a):

      Niestety ale zbyt długo znam mojego psa żeby wiedzieć, kiedy się naprawdę boi 🙂
      Nie raz widziałam jak Zula pogoniła znacznie większe od siebie psy, lecz nigdy nie było to przyjemne ani dla mnie ani dla niej. Chociaż muszę przyznać – że o ile Zula się boi, to ja czasem też. Jak widzę ludzi z psami latającymi bez smyczy które kompletnie właściciela olewają, nie potrafią przychodzić na zawołanie, a potem chodzą za mną po parku nieustannie zaczepiając. Nie jestem w stanie czerpać przyjemności z takiego spaceru i boję się o Zulę, o tamtego psa (Zula go w końcu dziabnie/pobiegnie za nami na ulicę etc) i o siebie, że kiedy spróbuję go odgonić może zachowac się nie przewidywalnie

  6. Wienio napisał(a):

    Też nie lubię zmuszania do zabawy, ale zwykłe przywitanie nikomu nie szkodzi. I też nie takie że pies biegnie bo chce się przywitać. Mądre i zrównoważone psy próbują tak zrobić żeby pies który ma obawy sam podszedł. Nie patrzą się, wąchają sobie trawkę czy coś tam. I wtedy ten drugi pies zaczyna węszyć i jest coraz bardziej zainteresowany.

  7. Bibi napisał(a):

    Przepraszam: psy się adAptują do nowych warunków a nie adOptują. Poza tym z przyjemnością przeczytałam. Wienio, dopóki mieszkasz wśród ludzi powinieneś się jednak trochę dostosować. Lubię psy, ale nie zawsze życzę sobie, żeby obcy do mnie podchodził i się witał. Spotkany w parku czy na ulicy człowiek ma prawo sobie tego nie życzyć. Po prostu. Ma swoje powody i nie będzie się tłumaczył za każdym razem.

  8. Dagmara napisał(a):

    A ja puszczam moją suczkę (wysterylizowaną!) luzem na trawiastych miejscach osiedla (takich nieco większych poletek), a już przede wszystkim na polach i spacerach po lesie. Gdzie indziej miałaby się wybiegać luzem, skoro w moim mieście nie ma psiego parku, a ja mieszkam w bloku koło ruchliwej ulicy? Uważam, że właściciele agresywnych czy lękliwych psów powinni trzymać je na smyczy, czy przypinać na widok innych puszczonych psów luzem, a skoro ja mam psa super ssocjalizowanego (jak to napisać?) to nie stwarzam zagrożenia ani wobec innych psów, (w tym suczek! podkreślam z przekąsem zawsze zdziwiona, że pytają o płeć nagminnie), kotów, królików, innych zwierząt, dzieci, dorosłych, rowerzystów i in. (sprawdzone) Mój pies nigdy nie poznawał się z innymi żywymi istotami będąc na napiętej smyczy i dzięki temu nie jest to dla niego nerwowa sytuacja, na widok innej żywej istoty nie przywołuję nerwowo psa i nie zapinam go jakby zbliżał się potwór, i mój pies wszystkich mija bez zainteresowania, nie zaczepia, nie szczeka, a jak ktoś wyrazi zainteresowanie i pochyla się by pogłaskać to moja sunia merda ogonem i daje się dotykać. Inne psy mój pies wita zawsze swoją uległością, to jej „tajna” broń dzięki której nawet osiedlowe „agresory” mają okazję powąchać innego psa (bo ja pozwalam) – sunia podchodzi na ok. 3 metry i kładzie się, czeka aż tamten pies podejdzie i ją sobie obwącha, ona ułatwia mu to pokazując brzuch i odsłaniając „krocze”, uszy do tyłu, nie patrzy w oczy, jest super łagodna, każdy pies z tego korzysta, obwąchuje (niestety najczęściej na bardzo napiętej smyczy), niestety ludzie nie wiedzą o co chodzi i jak ich pies obwącha naszą to od razu odchodzą, odciągają go i moja sunia ledwie wyniucha zapach tego psa z powietrza, no ale trudno, przyzwyczaiła się (też wolałaby obwąchać genitalia tamtego psa, ja to rozumiem, inni nie bardzo). Jak ma się takiego łagodnego psa kochającego wszystkich ludzi i zwierzęta, jak się po nim sprząta kupki i jak pies słucha komendy przykładowo „stop”, albo przywołania to czemu miałabym prowadzać go tylko na smyczy? W lesie nie raz uciekały nam spod nóg sarny a zające często, mój pies pobiegnie 5 metrów i wraca. Na rozstajach dróg stoi i czeka w którą stronę biegniemy. Jest absolutnym wzorem i codziennie co najmniej 3 osoby obce obdarzają ją komplementami – serio, także są takie psy, które zasługują na „luźny” spacer i pobieganie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *