13 września odbyła się kolejna edycja Dog Orientu w Konstantynowie Łódzkim. Przyznać musimy, że był to nasz debiut w Dog Oriencie, a rzucając pobieżnie wzrokiem na mapę w naszej wyobraźni Konstantynów był zieloną dzielnicą Łodzi. Na miejsce dotarliśmy w piątek wieczorem, gdzie organizatorzy kończyli kompletować pakiety startowe. W torbie z pakietem znajdował się nasz numer startowy, karta kontrolna, bardzo fajne koszulki okolicznościowe z nadrukami, które były widoczne podczas całego rajdu na uczestnikach, a oprócz tego przekąski dla psów, napój energetyczny, długopis ekologiczny, którym wpisywano hasła tekstowe z punktów kontrolnych oraz materiały reklamowo-promocyjne partnerów imprezy.
W sobotę od samego rana przywitało nas słońce, które towarzyszyło nam cały dzień. Podobnie do pogody dopisała liczba zgłoszeń uczestników. W/g informacji Mariusza Kostrzewy – organizatora imprezy – zapisała się rekordowa liczba uczestników: blisko 130 osób. Co prawda na start zgłosiło się nieco mniej osób, ale frekwencyjnie było bardzo dobrze. Już od godziny ósmej zaczęli zgłaszać się ludzie ze swoimi psami. Do godziny 10:30 wszystkie psy przeszły odprawę weterynaryjną i zaczęto odbierać mapki z punktami.
Zgłosiliśmy się do klasy hobby – kategorii rodzinnej z dwoma psami: Elzą i Demonem, a długość trasy wynosiła 15 km. Oprócz tego w klasie sport liczącej 30 km wystartowało 14 osób. Przyznać trzeba, że niektórzy z zawodników byli znakomicie przygotowani do tego dystansu pokonując go biegiem w błyskawicznych czasach. Nasza kategoria miała wytyczone pięć punktów kontrolnych, oznaczonych lampionami, a potwierdzenia na karcie wykonywaliśmy perforatorem lub spisując kody literowe. Natomiast w klasie sport punktów było dziesięć, a kolejność zaliczeń dowolna.
Pierwszy punkt kontrolny usytuowany był stosunkowo blisko bazy imprezy, tuż koło rzeki Ner. I tutaj była pierwsza przygoda czekająca wielu uczestników. Chcąc dosyć szybko do niego dotrzeć wystarczyło pokonać rzeczkę. Jak ktoś nie miał ochoty moczyć się w wodzie trzeba było nadrobić nieco drogi i przedostać się mostem. Z pierwszego rozwiązania skorzystało sporo osób i nie obyło się bez kąpieli w wodzie. My również zmoczyliśmy się porządnie, a mokre ciuchy mieliśmy na pół rajdu – co w tak słoneczny dzień uznaliśmy za formę ochłody 😉 Było trochę strachu, nerwówki, ale także nauczka, aby przeprawę z psami dobrać staranniej, a ogony trzymać znacznie krócej na linkach, by nie miały możliwości popłynięcia z nurtem. Jak mówi porzekadło ” kto drogę skraca…ten do domu nie wraca” w naszym przypadku stare prawidło sprawdziło się. Straciliśmy sporo czasu na ogarnięcie się po kąpieli, a do drugiego punktu dotarliśmy jako jedni z ostatnich. Tutaj na przybyłych czekało pierwsze zadanie w postaci ułożenia logicznej zabawki. Przed nami było jeszcze sporo osób oczkujących na swoją kolej do zadania, więc chcąc przyśpieszyć schnięcie ubrań i nadrobić nieco straconego czasu ruszyliśmy do następnego punktu. Dystans nie był tak duży jak poprzedni, a trasa prowadziła przyjemnym leśnym terenem. Odnalezienie PK nie sprawiło większego problemu, choć był lekko ukryty wśród drzew. W zdecydowanie lepszych humorach podbiliśmy kartę i ruszyliśmy do czwórki.
Na tym odcinku rajdu ( najkrótszym ) nie mieliśmy żadnych problemów. Punkt zlokalizowany był w okolicy sklepiku, gdzie można było kupić napoje, czy batoniki. Nie pozostało nam nic innego jak ruszyć do piątki. Lasem, w okolicy terenów podmokłych zatoczyliśmy koło zbliżając się ponownie do rzeki Ner. Ten odcinek również nie sprawiał większych problemów. PK znajdował się przy moście, gdzie czekało dla chętnych drugie zadanie, również logiczne. Na betonowych schodkach prowadzących do koryta rzeki czekały plastikowe pojemniczki do napełnienia wodą. Należało określić, który z pojemniczków pomieści najmniej, a który najwięcej wody. Zadanie stosunkowo proste, ale było lekko podchwytliwe. Pojemnik wyglądający na największy posiadał wewnątrz ukryte komory, które myliły ocenę pojemności. Do tego zadania jeden pies ( o ile się nie mylę alaskan malamut ) dotarł najkrótszą z możliwych dróg, czyli nurtem 🙂
Nie pozostało nam nic innego, jak udać się w kierunku mety, czyli do bazy zawodów. Prosta droga wzdłuż rzeki nieco nużyła, zwłaszcza że słońce przypalało dosyć intensywnie, a zacienionych miejsc jak na lekarstwo. Wzdłuż trasy po przeciwnej stronie rzeki mijaliśmy pierwszy PK. W całym zamieszaniu przymusowej kąpieli zwyczajnie nie oznaczyliśmy perforatorem naszej karty. Zapłaciłem gapowe nadrabiając ze trzy kilometry uzupełniając kartę kontrolną 🙂 W tym miejscu przydały się otrzymane w pakiecie napoje energetyczne. Metę zaliczyliśmy w czasie około trzech godzin zajmując 14 miejsce w klasie hobby, pokonując niespełna 20 km.
Po powrocie do bazy czekając na wszystkich uczestników rajdu zjedliśmy posiłek regeneracyjny oraz skorzystaliśmy z prysznica w ośrodku. W tym czasie można było zjechać tyrolką nad stawem, gdzie położony jest ośrodek wypoczynkowy w Konstantynowie Łódzkim. Część osób korzystając z bardzo letniej pogody kąpała się z psami w stawie w oczekiwaniu na dekorację i przyznanie nagród. Przyznać trzeba, że organizacja rajdu była na wysokim poziomie, a na zakończeniu zwycięzcy odchodzili z podium z pełnymi rękoma nagród.
Bez dwóch zdań cały Dog Orient zaliczamy do bardzo udanych imprez. Wiemy również, że Konstantynów Łódzki nie jest dzielnicą Łodzi, lecz ładnym miejscem, gdzie można aktywnie spędzać czas z psami. Do tego dopisała pogoda, ale przede wszystkim ludzie oraz organizator stanął na wysokości zadania. Cały czas panowała miła, piknikowa atmosfera, poznaliśmy sporo fajnych ludzi i psiaków. Domek w którym nocowaliśmy dzieliliśmy z bardzo sympatycznymi ludźmi z Krakowa: Moniką i Arturem oraz ich parą hasiorów: Luną i Konorem, którzy jako team zdobyli pierwsze miejsce w naszej klasie. Gratulujemy i pozdrawiamy!
Więcej naszych zdjęć w galerii, choć zamoczona lustrzanka ograniczyła nam nieco możliwości techniczne 🙂
Dla zainteresowanych podajemy pełne Wyniki IV edycji Dog Orientu.
Do zobaczenia na ostatniej, finałowej edycji Dog Orientu w Sobótce!
Tekst: Piotr Rukat
More from DogTrekking
Psy dla aktywnych. Z nimi nie będziesz się nudzić.
W poprzedniej części wymieniliśmy kilka topowych ras w sportach, natomiast warto się przyjrzeć także psom, które niezwykle mocno zasługują na …
Samotna wyprawa z psami w Karpaty Rumuńskie
Joanna Olszewska zaplanowała wyprawę z swoimi psami w Karpaty Rumuńskie. Wspominaliśmy niedawno o jej wyprawie na naszej stronie w tym …





























2 komentarze
Czy Dog Orient się jeszcze odbywa? (albo jakieś podobne imprezy)
Miejmy nadzieję, że w tym roku odbędzie się kolejna odsłona 🙂 Imprez dotrekkingowych jest sporo, zapraszamy do naszego kalendarza wydarzeń: https://aktywnizpsami.pl/wydarzenia/