Podejrzewam, że nie tylko ja zauważyłam jak mało w ‘’polskim internecie’’ można wyczytać na temat aktywnego życia z małymi kanapowcami. Zacznijmy od tego, że sedno problemu nie leży w predyspozycjach, czy upodobaniach owych psów, lecz w tym jak temat podejmują ich opiekunowie. Większość osób, które decydują się na yorki, maltańczyki, czy pudle miniaturowe, nie robi tego z myślą o prowadzeniu z nimi aktywnego życia. Takie psy spędzają życie nie zaznawszy przyjemności biegania po łąkach, lesie, tarzania się w błocie, czy też po prostu wyczerpującego spaceru. Chodzą tylko przy nodze i są noszone w torebkach bez możliwości kontaktów z pobratymcami. Bez wątpienia są egzemplarze, które naprawdę lubią taki styl życia, a spacery są im potrzebne tylko w minimalnym stopniu. Jednak duża część kanapowców, gdyby miała taką możliwość, na pewno skorzystałaby z aktywnego spaceru.

Żeby nie było, że mam sportowca z powołania i prawię morały nie znając tematu. Przedstawię moją sytuację. Jakieś cztery lata temu do mojego domu trafił młody maltańczyk. Charlie, bo tak się ten mój stwór nazywa, miał zostać u mnie tydzień, góra dwa, bo pańcia nie mogła zabrać psa ze sobą na wakacje. Zgodziłam się od razu, bo przecież, co to za problem, pies jest mały, grzeczny i jeszcze tylko na chwilę, pomyślałam. Skończyło się tak, że pies jakoś tak został u mnie, a właścicielka, będąca moją kuzynką nagle przestała się odzywać. Tak oto, drogą niezbyt ładnego porzucenia, ‘’nabyłam’’ maltańczyka z krwi i kości. Mówiąc szczerze to nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby go oddać, mimo że sama zawsze byłam raczej zwolenniczką psów większych i bardziej aktywnych. W mojej głowie pojawiło się pytanie: ‘’Co ja właściwie mogę robić z taki psem?’’. Jestem raczej aktywna, więc nie na rękę był mi pies, który nie mógł mi towarzyszyć w długich spacerach, czy wypadach do Kampinosu, które tak uwielbiałam. Bałam się, że taki kanapowy piesek nie będzie w stanie dotrzymać mi kroku i będę musiała zmienić styl życia o 180 stopni lub zostawiać psa w domu. Postanowiłam sprawdzić, jak będzie się czuł podczas dłuższego wyjścia do lasu. Byłam przekonana, że moje obawy się potwierdzą, a tu psikus. Zwierzak, który wcześniej żył tylko w mieście był zachwycony nowym miejscem. Biegał i węszył jakby chciał nadrobić zaległości z dotychczasowego życia. Dopiero na terenie prywatnym, po odpięciu smyczy pokazał na co go stać. Podczas, gdy ja przeszłam 4 km on zrobił pewnie ze 20km. Bez przerwy biegał, aż stwierdziłam, że całą drogę powrotną przejdzie już na smyczy. Obawiałam się, że takie latanie bez wcześniejszego przygotowania może mu zaszkodzić. Na szczęście skończyła się to tylko długą drzemką.

To otworzyło mi oczy. Jest co prawda mały, ale bardzo szybki, zwinny, posłuszny i do tego szybko się uczy. Od razu pomyślałam, że takie połączenie cech w tym zaledwie kilkukilogramowym psie daje nam możliwości do uprawiania sportów kynologicznych. Oczywiście, niektóre dyscypliny z góry musiałam odrzucić, ale pozostało agility, frisbee, czy obi i wiele innych.

Oczywiście nie twierdzę, że każdy pies musi trenować któryś z tych sportów, ale myślę że aktywne spacery powinniśmy zapewniać każdemu czworonogowi. Morał z tego taki, że bez względu na to, czy mamy huskiego, czy yorka powinniśmy poznać go na tyle, aby stwierdzić jaki styl życia najbardziej mu odpowiada. Oczywiście każda rasa ma predyspozycje do określonego rodzaju aktywności, ale zdarzają się osobniki poza normą, które kpią sobie z tego co jest napisane we wzorcu rasy.
Tekst Klaudia Wojcieska 2017, foto Olga i Gary Stącel
More from Aktualności
Wilki cierpią od chorób odkleszczowych
Wykorzystując metody molekularne naukowcy potwierdzili, że wilki w Polsce zarażają się różnymi patogenami roznoszonymi przez kleszcze. Najczęściej obecny jest u …
Terapia z psem zapewnia równy komfort niezależnie od płci
Chociaż istnieje wiele badań wykazujących, że programy dogoterapii mogą poprawić dobrostan społeczny i emocjonalny danej osoby, w wielu z nich …

























1 Comment
Cieszę się, że wreszcie ktoś to zauważył:) Ja mam kundelka ze schroniska, na 3 łapkach…Pies jest mieszanką “cyrkowca” z “torpedą” 🙂 I nawet nie wiedziałam, że nasze “spacerki” i zawody na orientację po 15 km to taki mini dogtrekking bez specjalistycznego sprzętu. Marzy mi się jakiś plac do przygotowania psa do sportów kynologicznych, ale niestety mieszkam w małej miejscowości i jak na razie pozostają nam spacery w różnym terenie.