Podsumowanie ścigania w 2015.
250 jednostek treningowych, kilka ton karmy, 7 tysięcy kilometrów na rowerze, 100 godzin na siłowni, nie policzę zużytego sprzętu, buty, psie uprzęże, liny, rowery, opony, łańcuchy, płozy…i to w ciągu niecałego roku, tyle czasu trwały przygotowania do tego sezonu wyścigów psich zaprzęgów. Pierwsza połowa za nami, sezon bezśnieżny – dryland, zakończony, mamy 4 złote medale.
Jesień była intensywna, bawiąc się dalej cyframi mogę wam powiedzieć, że w ciągu 6 tygodni pokonałem z psami łącznie jakieś 23 tysiące kilometrów podróżując na miejsca wyścigów.
Logistyka…
Będąc zawodnikiem takiego sportu jakim są wyścigi psich zaprzęgów, należy nauczyć się planować i przewidywać, nie nie to nie jest tak, że zrobi to za nas jakiś menager 😉 Najpierw około rok wcześniej planujemy jakie zawody nas interesują, potem sprawdzamy listy wyników i czasy przejazdów danej trasy przez najlepszych zawodników, próbujemy to odnieść do warunków w jakich nam przyjdzie się ścigać, oglądamy zdjęcia, filmy, rozmawiamy z maszerami z innych państw, którzy znają daną trasę wyścigu, pytamy się na jakich oponach startowali, jaka bywa wilgotność powietrza, jakie jest podłoże, np. czy przy minusowej temperaturze, jest wilgotne zamarza szybko i kaleczy psom łapy…i wtedy dopiero możemy przewidzieć nasz czas przejazdu.
[pullquote-left] …Systematyka treningu, ale jednocześnie czas na regenerację i zabawę, bo pies musi chcieć pracować, to taki sport, że jeśli pies nie chce to nic z tego nie będzie. Doskonałe żywienie, systematyczna opieka weterynaryjna i miłość do swojego pracującego kompana. [/pullquote-left]
Jak już to mamy to stawiamy na najważniejszą imprezę (moje trzy starty w tym sezonie w kolejności: Mistrzostwa Europy, Mistrzostwa Świata, Mistrzostwa Polski) i do niej się przygotowujemy i pod czas przejazdu tej trasy planujemy cały cykl przygotowań.
Psy trenują, my trenujemy, sprzęt sprawdzamy, testujemy, reperujemy, wiemy jaki pies poleci z nami i z rowerem w bikejoringu i jakie ustawienie w czwórce zaprzęgowej, kto po lewej, kto z przodu, kto z tyłu. … ale nasza wyprawa nadal wymaga dopracowania szczegółów, gdzie autem, gdzie samolotem, ile bagażu, co możemy zabrać, co musimy kupić na miejscu, ile dni wcześniej musimy wyjechać, po kilku latach ścigania robimy pewne czynności automatycznie, ale zawsze jest ułamek spraw nieprzewidywalnych, ale o tym za chwilę.
Lewo! K….a Lewo!
Szkocja – Mistrzostwa Europy w bikejoringu, ponad 250 zawodników, dwa wyścigi jazdy indywidualnej na czas, pies, ja i rower. Moc dzięki psu około 30% więcej, wraz z moją greysterką Pussy, nie mieliśmy sobie równych żadnego dnia, rekord trasy należał do nas. Moim zawodnicy trenujący pod moim okiem i startujący z moimi psami na lokatach od 4 do 15. Wyścig w Szkocji był świętem błota, które nas obklejało od stóp, trudność trasy wzrastała z prędkością, jadąc z psem grubo powyżej 40km/h każdy zakręt pokonywany był ze szczyptą niepewności, a było ich sporo.
W jednym z zakrętów w lewo po prawej stała za płotem krowa, moja młoda suka Pussy, doskonale fizycznie przygotowana, zdecydowanie zwróciła całą swoją uwagę w stronę tej krowy, zatrzymała się niemal do zera, moje komendy Lewo! Lewo ! Powtarzane stanowczo i głośno, nie docierały do niej, głos mi się już prawie łamał z nerwów, wyobrażałem sobie jak właśnie przegrywam , jak za chwilę inny zawodnik startujący minutę za mną nas wyprzedzi, ale dopiero po uniwersalnej komendzie na K… , Pussy wróciła do pracy i skręciła w lewo. Trwało to wszystko może 3-4 sekundy, ale do dziś mam wrażenie, jakby to była godzina. Pies tak doskonale wyczuwa nasze emocje, że uniwersalna komenda działa zawsze.
9 letnia Nella
Kanada – Mistrzostwa Świata w wyścigach psich zaprzęgów i w bikejoringu.
Po testach trasy chciałem ukryć swój czas przejazdu przed rywalami, ale nie udało się, ponieważ kilkadziesiąt osób stało ze stoperami na starcie i mecie, biegało w poprzek trasy, mierząc międzyczasy, obserwując, nic nie mogłem ukryć. Po każdym teście przejeżdżając przez linię mety nie musiałem sprawdzać czasu przejazdu na swoim stoperze, od razu dostawałem informację od konkurencji 🙂
Wyścig – pierwsze dwa dni to było ściganie w bikejoringu, pomagała mi Pussy, po pierwszym dniu prowadzimy 11 sek, na drugim etapie Belg odrabia do nas 4,5 sekundy. Nie ma żadnych sensacji, wszystko płynnie. Wśród kobiet wygrywa koleżanka z Polski Agnieszka Jarecka, hymn grają tego dnia dwa razy.
Kolejne dni to wyścigi zaprzęgów – w moim składzie lecą młode psy Pussy, Jamal, Octo i weteranka startująca już 3 raz w Kanadzie 9 letnia Nella. Nie liczę na zwycięstwo, inaczej niż w bikejoringu, tu w zaprzęgu mam przecież babcie 9 letnią, w niezłej formie, ale bez przesady. No ale już po pierwszym etapie jestem zaskoczony wydolnością Nelly, albo może niewydolnością konkurencji 😉 Przewaga mojego zaprzęgu to niemal pół minuty! Mało tego, mój zaprzęg konkuruje w kategorii czwórek zaprzęgowych, ale bijemy wszystkie zaprzęgi, dwójki, czwórki, szóstki i ósemki. Średnia prędkość 37,5km/h, drugiego dnia powtórka.
I jak to się dzieje, pytali mnie zawodnicy, że 9 letni pies robi taki wynik – nie ma w tym żadnej złotej metody – odpowiadałem, systematyka treningu, ale jednocześnie czas na regenerację i zabawę, bo pies musi chcieć pracować, to taki sport, że jeśli pies nie chce to nic z tego nie będzie. Doskonałe żywienie, systematyczna opieka weterynaryjna i miłość do swojego pracującego kompana.
Mamy dwa złota z Kanady, zrobiliśmy dokładnie to samo 6 lat wcześniej, różnica w odbiorze była diametralna, pamiętam jak pierwszy raz temu wylądowałem tam na wyścigu to mało kto wiedział, gdzie jest Polska, pytano mnie po co tu przyjechałem. Teraz po przybyciu na miejsce zawodów mierzono mi czasy na treningach, obserwowano każdy ruch i proszono o autografy, każdy wiedział, że jestem z Polski. Przynajmniej łatwo było sprzedać sprzęt, aby wzmocnić budżet i bezpiecznie wrócić do kraju.
A w kontekście tego co nie przewidywalne, po wylądowaniu w Paryżu na lotnisku, Air France zgubiło nasze psy na 4 godziny, myślałem, że ich pozabijam i, że zawału dostane.
Mistrzostwa Polski – Mikołów – niby już na luzie, ale wydolność spada, moja kolarska noga już tak nie kręci, jednak zmęczenie stresem, wyścigami i podróżami daje się we znaki. Startuje w bikejoringu, decyduje się tylko na to ponieważ chcę aby reszta moich psów stworzyła szybkie duety z moimi zawodnikami. Trasa była banalna technicznie, co nie znaczy że łatwa, trudność ze strony fizczynej podyktowana były szybki prostymi odcinkami, gdzie istotne było utrzymanie stałej wysokiej prędkości przez psa i kolarza. To na tej trasie mają konkurować zawodnicy podczas Mistrzostw Świata w sprincie w 2017 roku, mam nadzieję że do tej pory wspólnymi siłami uda się przygotować zdecydowanie trudniejsze odcinki specjalne aby móc wyłonić najszybsze zaprzęgi gdzie wydolność psa i zawodnika jak i umiejętności techniczne mają znaczenie.
Moje psy mają teraz lekkie roztrenowanie, ale już pod koniec stycznia zaczynami ciężkie przygotowania i ostatni mikrocykl do wyścigów na saniach, przed nami wyprawy w Alpy i wyścigi w Skandynawii.
Dziękuję sponsorom: Kross, Dolina Noteci, Fiprex – z którym już się rozstajemy, ale było to 6 owocnych lat współpracy, Hotel Cztery Brzozy, Linora, Brubeck, ZeroDC, Goggle PAE.
Tekst Igor Tracz 2016, www.igortracz.pl, foto: Ada Subocz
More from Aktualności
Wilki cierpią od chorób odkleszczowych
Wykorzystując metody molekularne naukowcy potwierdzili, że wilki w Polsce zarażają się różnymi patogenami roznoszonymi przez kleszcze. Najczęściej obecny jest u …
Terapia z psem zapewnia równy komfort niezależnie od płci
Chociaż istnieje wiele badań wykazujących, że programy dogoterapii mogą poprawić dobrostan społeczny i emocjonalny danej osoby, w wielu z nich …
























