Druga edycja konkursu Aktywny DOGtrotter zakończona. Mieliśmy trudny wybór, ponieważ poziom nadsyłanych prac jest bardzo wysoki, a w/g przyjętych zasad musimy wybrać tylko trzy prace. Co raz lepsze zdjęcia, super opisy z dużą ilością informacji przydatnych dla innych psiarzy i genialne miejsca, które odwiedzacie z Waszymi psami. Niezmiernie nam miło, że idea konkursu, czyli promowanie aktywnego spędzania wolnego czasu z psem sprawdza się. Staramy się wspólnie z partnerami gratyfikować Waszą aktywność oraz inwencję twórczą, a same publikacje Waszych prac mają motywować innych do działania. Nie możemy nagrodzić wszystkich uczestników konkursu ( a szkoda! ), ale postanowiliśmy większość z nich umieścić na naszej stronie. Rzecz jasna w pierwszej kolejności prezentujemy trzy nagrodzone prace.
Pierwszym wyłonionym laureatem zostaje Paulina Mika oraz jej fotorelacja z relacją z wyprawy: “Wędrówki po górach z dalmatyńczykami”. Gratulujmy i życzymy Paulinie oraz jej psom równie udanych wypraw !
Każdy laureat naszego konkursu otrzymuje nagrody od naszych stałych Partnerów:
Bezdroża
Naturea Polska
3RD-POLE Trzecibiegun.pl
“Wędrówki po górach z dalmatyńczykami”
Moimi przygodami z wypraw z psami dzielę się tylko ze znajomymi lub zostawiam tylko dla siebie. Jednak Wasz portal bardzo zachęcił mnie do tego, aby opowiedzieć co nie co i Wam. Posiadam dwie suki rasy dalmatyńczyk i to one będą głównymi bohaterkami naszej przygody. Właściwie tylko jedna z nich jest rasowa – Mia lat 5 z hodowli Uśmiech Dalmacji. Czteroletnia Bella to suka, która trafiła do mnie na DT i została już na stałe. Od kilku lat, kiedy tylko mam wolny czas zabieram swoje dziewczyny na wędrówki po górach, które zaszczepili we mnie rodzice już za dziecka. Mieszkamy na Podbeskidziu, więc góry Beskidy są nam za pan brat i tutaj najczęściej spędzamy czas, jednak za moment przeczytacie nie tylko o Beskidach, ale również o naszej wyprawie pod Tatrami, gdyż jak Wam wiadomo, te piękne góry od polskiej strony są dla psów nie do zdobycia.
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
Pierwszego dnia – dla ochłody przed wędrówkami po górach wybraliśmy się nad Tyskie jezioro – Paprocany. Niestety po przyjeździe na miejsce okazało się, że w wodzie zakwitły sinice, więc ze wspólnego pływania nici. Psy nie zamoczyły nawet ogona. Zmieniliśmy więc kierunek na Murzasichle/Zakopane. W czasie podróży zatrzymaliśmy się w Węgierskiej Górce, żeby odwiedzić Westerplatte Południa czyli bunkier Waligóra gdzie polscy żołnierze bronili bohatersko tego terenu przed Niemcami we wrześniu 1939 roku. Na ten teren można spokojnie z psiakami wejść. Następny przystanek zrobiliśmy przy Muzeum – Orawski Park Etnograficzny w Zubrzycy Górnej. Zakaz wprowadzania psów. To chyba urok Dalmacji sprawił, że Pani wpuszczająca na teren skansenu, pozwoliła nam wejść z psami. Dzięki temu, psy rozprostowały łapy w czasie podróży, a my mogliśmy zobaczyć domy mieszkańców regionu Górnej Orawy oraz teren na którym nagrywano między innymi “Janosika” 🙂
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mikafoto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
Do Murzasichle chciałam pojechać już od jakiegoś czasu. Niewielka, Podhalańska wieś. Położona w sąsiedztwie Tatr, co wiąże się z Tatrzańskim Parkiem Narodowym, idąc dalej z zakazem wstępu dla psów. Jednak zaryzykowaliśmy. Widoki jakie mogliśmy oglądać były po prostu obłędne. Tatry – cudowne. Nam jednak pozostało spacerować lasami u podnóża gór, chłodząc się co kawałek w czystych, górskich rzekach. Spacerowaliśmy i podziwialiśmy z oddali wysokie szczyty.
Bez problemu znaleźliśmy nocleg. Właściwie wszystkie miejsca do których dzwoniliśmy przed wyjazdem z domu przyjmują gości z psami. Wybraliśmy pensjonat “Chowaniec”. Na miejscu przywitała nas miła Pani z dwoma swoimi maleńkimi psiakami w typie chichuachua. W pokoju dwu-osobowym jaki zarezerwowaliśmy, było jedno łóżko więcej “dla nakrapianych dam z miasta osobne łóżko” – pomyślałam – super. Na terenie pensjonatu boisko, zjeżdżalnia dla dzieci, miejsce na ognisko. Psy mogą biegać sobie luzem – wszyscy ludzie bardzo pozytywnie reagowali na nasze psy, nikomu nie przeszkadzały. Za niewielkim ogrodzeniem pasły się barany, kozy i krowy, więc Mia i Bella bacznie je cały czas obserwowały.
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
Wyjeżdżając rano z pensjonatu “Chowaniec” udaliśmy się do Zakopanego, by przejść się Krupówkami, na których nie byłam od lat. Na nasze szczęście o dość wczesnej porze nie było jeszcze tłoku, więc mogliśmy spokojnie przespacerować się z naszymi nakrapianymi dziewczynami, które i tam wzbudzały zachwyt. Zjedliśmy śniadanie i ruszyliśmy w stronę naszych ukochanych Beskidów. Tym razem wybraliśmy nie wielką górę, na którą można bez problemu wyjść z dziećmi. Kozia Góra. Na której jak nazwa wskazuje, chcieliśmy przywitać się z kozami, niestety nie spotkaliśmy ani jednej, choć bywałam już tam kilkakrotnie i za każdym razem kozy tam spotykałam. W schronisku na Koziej Górze (Schronisko Stefanka) nie ma możliwości nocowania z psami.
Następnego dnia podjęliśmy nieco trudniejsze wyzwanie. Pojechaliśmy do Milówki żeby udać się na Halę Boracza, o której wikipedia pisze: “hala pasterska położona w Beskidzie Żywieckim w Grupie Lipowskiego Wierchu i Romanki, na przełęczy o wysokości około 860 m, pomiędzy szczytem Prusowa (1010 m) a wierzchołkiem 998 m na północno-zachodnim grzbiecie Redykalnego Wierchu.” Wcześniej oczywiście zadzwoniliśmy z zapytaniem o nocleg z psami w schronisku, pani odpowiedziała, że przygotuje dla nas pokój. Po naszym dotarciu na szczyt, gospodyni była nieco zaskoczona – chyba spodziewała się mniejszych psów. Pokój dla “podróżujących z psami” był wielkości mniej więcej 2/3m. W środku były dwa mini łóżka, które okrutnie skrzypiały przy najmniejszym ruchu wykonanym przez sen. No, ale to w końcu schronisko górskie więc standard może znacznie różnić się zwykłych pokoi noclegowych. O wyspaniu się tam nie ma mowy, w nocy z górskich szlaków do schroniska schodzą się turyści. Wstając w nocy, prawie potknęłam się o człowieka śpiącego w śpiworze na podłodze na stołówce. W domu obok schroniska przez pół nocy ujadał owczarek podhalański na to wszystko co słyszał, a czego nie widział. Można powiedzieć, że w lecie schronisko na Hali Boracza żyje całą dobę.
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
- foto Paulina Mika
Gdy podziwiając naturę i piękne widoki trochę odpoczęliśmy po nie łatwej nocy, zabraliśmy plecaki, wybraliśmy kierunek – gmina Istebna, a dalej do malowniczej wsi jaką jest Koniaków. Na terenie Koniakowa jest cudowne miejsce, do którego zawsze chętnie wracam. Góra Ochodzita. “Ochodzita (895 m n.p.m.) – wybitna, bezleśna góra o kopulastym kształcie w Beskidzie Śląskim, wznosząca się w głównym grzbiecie karpackim”. Tego dnia temperatura skoczyła w górę i zrobiło się naprawdę ciepło. Po dotarciu do docelowego miejsca, usiedliśmy z psami w cieniu i patrzyliśmy na cudowne widoki, które rozprzestrzeniają się z każdej strony Ochodzitej.
Wszystkim polecam aktywny odpoczynek z psem. Podczas wspólnie spędzonego aktywnie czasu, rodzi się cudowna więź z czworonożnym przyjacielem 🙂
Tekst Paulina Mika (2015)
More from Aktualności
Wilki cierpią od chorób odkleszczowych
Wykorzystując metody molekularne naukowcy potwierdzili, że wilki w Polsce zarażają się różnymi patogenami roznoszonymi przez kleszcze. Najczęściej obecny jest u …
Terapia z psem zapewnia równy komfort niezależnie od płci
Chociaż istnieje wiele badań wykazujących, że programy dogoterapii mogą poprawić dobrostan społeczny i emocjonalny danej osoby, w wielu z nich …

























































































































3 komentarze
Gratuluję wygranej! Pozdrawiam.
Wesoła opowieść, śliczne zdjęcia. Gratulacje z zasłużonej wygranej:)