ZZa świetnym blogiem PANHUSKY.pl kryje się Zbyszek Skupiński, biegacz z psem, dogTrekkingowiec, który współpracuje z Polską Ligą DogTrekkingu, wytyczając trasy na kolejne edycje imprez, słowem zasługuje na miano Aktywnego z psami, jak mało kto. Z wielką przyjemnością prezentujemy Wam wywiad z nietuzinkową postacią.
AZP: Zaczniemy od początku, czyli dlaczego siberian husky w domu?
Ta rasa to kompromis pomiędzy posiadaniem psa, a jego brakiem. Żona chciała psa w domu, ja byłem przeciwny. W końcu uległem, ale jako biegacz uznałem, że warto żeby się do czegoś przydał, a nie tylko zalegał na kanapie 😉 No i się zakochałem w tej rasie. Obecnie mamy dwa, a gdy warunki mieszkaniowe pozwolą – będzie więcej.
AZP: Pies zmienia życie?
Bardzo. Przynajmniej moje. Nie tylko wynikające z obowiązków, czy odpowiedzialności za psa, ale ja zmieniłem się o 180°. To rozmowa na osobny artykuł, w każdym razie sądzę, że dzięki psom stałem się lepszym człowiekiem. Cierpliwym, opanowanym i rozwiązującym konflikty pokojowo. Kiedyś było zgoła inaczej.
AZP: Na pewno wrócimy do tego wątku w osobnym tekście. Zacząłeś biegać z psem i…?
…i zacząłem biegać dalej, szybciej i w każdych warunkach. No i wybiegałem sobie Mistrzostwo Polski PLD w DogTrekkingu
AZP: Oczywiście gratulujemy! Jak przygotować się do startów, jeśli chce się zajmować czołowe miejsca?
Nigdy nie robiłem nic na siłę. Oczywiście trening coś takiego czasem wymusza, ale nigdy nie pozwoliłem na to, aby treningi kojarzyły mi się z obowiązkiem, albo czymś nieprzyjemnym. Biegałem, ćwiczyłem z czystą przyjemnością, nie było dla mnie problemem wstawanie o świcie pobiegać, pojeździć na rowerze albo pójść na siłownię. Wymaga to jedynie odpowiednio poukładanego planu dnia, chociaż wiadomo – nie zawsze wszystko jest możliwe nawet przy najlepiej zaplanowanym kalendarzu, szczególnie jak się ma jeszcze dwójkę dzieci i pracę na etat.
A żeby wygrywać na DogTrekkingach niezbędne są trzy elementy – kondycja przy bieganiu, orientacja w terenie i pies biegający naszym tempem i omijający drzewa z odpowiedniej strony 🙂 Wszystkie te elementy można wytrenować.
AZP: Polska Liga DogTrekkingu – czym jest? Oficjalną organizacją?
Tak, Polska Liga Dogtrekkingu jest oficjalnie zarejestrowaną organizacją, ze zgłoszonym znakiem zastrzeżonym. Podlega pod toruńskie Stowarzyszenie na Rzecz Aktywności Społeczno – Artystycznej.
AZP: Same starty w dogTrekkingach nie wystarczyły i zaangażowałeś się we współtworzenie ich?
Zgadza się, najpierw było to układanie tras, kiedyś zostałem poproszony o zaprojektowanie takiej. Później zawsze kiedy nie mogłem startować, knułem trasy dla zawodników i składałem mapy. A w zeszłym roku przydarzyła mi się kontuzja, przez co musiałem z końcem sezonu zawiesić starty. Wtedy zostałem poproszony przez prezesa PLD o współorganizację i tym samym otrzymałem stanowiska Dyrektora PLD.
AZP: Ciężko połączyć aktywne uprawianie sportów z psami, stanowisko działacza w PLD i codzienne obowiązki? Nie za mało czasu na wszystko?
Czasu zawsze jest za mało dla aktywnych ludzi, ale wystarczy go sobie poukładać. Nie trzeba tu jakoś specjalnie się też wysilać. Treningi biegowe czy jazdy na rowerze to moja droga do pracy, spacery z psami też często w ramach treningu, ale to w bardziej chłodne miesiące. Potem trochę przy komputerze na wpisy w blogu, zdjęcia czy inne zajęcia, a starczy jeszcze czasu na rozrywkę, inne hobby, pomoc dzieciom w lekcjach czy film z żoną wieczorem.
AZP: Jesteś typowym psiarzem i starasz się ruszać wszędzie z psem?
Obowiązkowo tak. Walczę z niechęcią do psów różnych organizacji i przedsiębiorstw, oczywiście w pokojowy sposób. Nie rozumiem wielu zakazów i nakazów, ale zawsze stosuję się do nich, jeśli z psem nie można wchodzić do Parków Narodowych – nie wchodzę, jeśli nie można do sklepu czy restauracji – nie wchodzę. Ale zawsze, kiedy na to otrzymamy zgodę, nie omieszkam opisać to na blogu i zareklamować miejsce. W zeszłym roku w wakacje przejechaliśmy z rodziną pół Polski i nigdzie nie mieliśmy problemu z wejściem – restauracje, muzea, nawet rezerwaty i miejsca dla psów niedostępne – otrzymywaliśmy zgody. Dużo zmienia się już w świadomości ludzi. W tym roku przeszliśmy spory kawał Bieszczad – poza Parkiem Narodowym, ale bez problemu znaleźliśmy miejsce na nocleg z psami i to bez dopłat.
AZP: Na twoim blogu PANHUSKY.pl można znaleźć opis hulajnogi, którą wykonałaś samodzielnie. Jak porównasz jazdę hulajnogą i rowerem z psami?
Oj, to zupełnie dwie różne dyscypliny. Przez kilka lat jeździłem z Ozyrysem na rowerze, uważam że jest to o wiele bardziej ryzykowne i niebezpieczne. Smycz w niekontrolowany sposób może zaplątać się w koło, pies może zostać poszkodowany przez zbyt późną reakcję i mamy troszeczkę mniejszą kontrolę nad zestawem pies+rower. Hulajnoga natomiast daje pełną kontrolę, można niemal natychmiast zeskoczyć, nie zdarzyło mi się też zaplątać smyczy. Poza tym, do wybiegania Hasiora wystarcza mniej czasu – hulajnoga bardziej męczy, zresztą człowieka też. Wbrew pozorom to bardzo wymagająca dyscyplina, stawiam ją pomiędzy bieganiem a jazdą na rowerze.
AZP: Plany na najbliższy sezon jesienno – zimowy?
Niecierpliwie czekam na śnieg, aby wyposażyć moje psy w sanki 🙂
AZP: Super wiadomość! Jak mawiają niektórzy, husky uzależnia, więc czekamy na Twoje relacje z zaprzęgowych przygód. Bardzo dziękuję za rozmowę i do zobaczenia na dogTrekkingu.
Rozmowę ze Zbigniewem Skupińskim przeprowadził Piotr Rukat ( Aktywni z Psami )
More from Aktualności
Wilki cierpią od chorób odkleszczowych
Wykorzystując metody molekularne naukowcy potwierdzili, że wilki w Polsce zarażają się różnymi patogenami roznoszonymi przez kleszcze. Najczęściej obecny jest u …
Terapia z psem zapewnia równy komfort niezależnie od płci
Chociaż istnieje wiele badań wykazujących, że programy dogoterapii mogą poprawić dobrostan społeczny i emocjonalny danej osoby, w wielu z nich …



























