Rozmawiamy dziś z Mariuszem Kostrzewą, zawodnikiem bikejoringu i canicrossu, ale również organizatorem Dog Orientu. Imprezy organizowane od kilku lat na Mazowszu cieszą się sporym zainteresowaniem, być może stąd, że ich formuła nieco odbiega od typowego dogtrekkingu sportowego.
Uważam, że dogtrekking polega na tym, aby spotykać się w grupie ludzi i stąd pomysł na drużynową klasyfikacje, a nie tylko nastawianie się na indywidualne wyniki.
Nie bez przyczyny zamieszczamy wywiad pod koniec wakacji, gdyż 13 września ( sobota ) odbywa się jedna z edycji Dog Orientu w Konstantynowie Łódzkim. Wyśmienita okazja, aby rozpocząć aktywniejsze formy spędzania wolnego czasu z psami, zatem kto ma zapał i chęci zapraszamy do udziału. Jesteśmy na początku nowego sezonu, większość organizatorów rusza ze swoimi imprezami dogtrekkingowymi, więc spodziewajcie się na naszej stronie większej ilości podobnych publikacji. Część z nich postaramy się odwiedzić oraz aktywnie w nich uczestniczyć.
Zapraszamy do uważnego czytania wywiadu, który powiązany jest z konkursem. Do zgarnięcia jest pięć darmowych startów w Dog Oriencie – Konstantynów Łódzki, a dodatkowo zwycięzcy otrzymają koszulki Aktywnych z Psami.
Jak zaczęła się Twoja przygoda z aktywnymi psami?
W połowie sierpnia 2007 roku w Łodzi odbywały się Otwarte Mistrzostwa w Biegu z Psem, gdzie po raz pierwszy zobaczyłem, że można uprawiać sport z psem. Dokładnie na tej imprezie postanowiłem, że następnym razem i ja pojawię się z psem na starcie. Co ciekawe i śmieszne, nigdy nie miałem wcześniej psa 🙂 Wychowywałem się w domu z bratem, który miał alergię na sierść i nie mogliśmy mieć ich zwyczajnie w mieszkaniu. Mimo to, w głowie siedział mi pies wilkowaty – owczarek niemiecki albo husky. Kolejna możliwość udziału nadarzyła się na początku listopada, kiedy to odbywała się podobna impreza z udziałem psów, szybko skontaktowałem się z organizatorem i zgłosiłem swój udział.
To w końcu miałeś już psa?
Wtedy jeszcze nie :), ale zgłosiłem się do organizatora, a ten skierował mnie do ludzi, którzy mieli dwa haszczaki, chętne do treningów i tak zaczęła się moja przygoda z canicrossem. Wziąłem udział w dwóch imprezach zaprzęgowych, a po pół roku zapadła decyzja: czas na swojego psiaka. Sport z psem bardzo mnie zafascynował i jeszcze w tym samym roku uczestniczyłem w moich pierwszych, takich prawdziwych, zawodach zaprzęgowych w randze Pucharu Europy, które odbywały się na Mazowszu w Józefowie. Było trochę zawodników z zagranicy, ja wystartowałem w bikejoringu, ponieważ wtedy więcej jeździłem na rowerze i dobrze się w tym czułem. Szybko była kolejna impreza, następna i nie było odwrotu, musiałem mieć własnego psa. Naturalnie wybór padł na husky, z polskiej hodowli, któremu dałem na imię Negro. Negro był wspaniałym kompanem w codziennym życiu jak i sporcie, zrównoważony, pojętny i ułożony, niestety pech chciał, że przedwcześnie odszedł w smutnych okolicznościach. To na jego cześć nazwałem markę produktów, pod którą produkuję osprzęt do sportów z psami. Po odejściu Negro chciałem jak najszybciej wypełnić pustkę po nim. Zwróciłem się do tej samej hodowli z prośbą o identycznego psa. Jak to w życiu bywa drugi pies był przeciwieństwem poprzedniego. Aluk ucieka, nie słucha się zbytnio, jak typowy husky 🙂 Pół roku później były już dwa. W planach oczywiście był kolejny pies, ale nie tak szybko, jak to się stało. Jednak nie można było nie skorzystać z nadarzającej się okazji, tj. miotu z typowo sportowej hodowli. Długo się nie wahałem i chyba dobrze, bo ze Strzałą zdobyłem medal Mistrzostw Świata.
Uprawiałeś wcześniej jakiś sport, czy dopiero życie z psami zmotywowało Cię do tego?
Zawsze byłem aktywny: biegałem, jeździłem na rowerze, uprawiałem tenis, jeździłem konno, ale moim marzeniem było uprawianie biatlonu. Niestety w centralnej Polsce ciężko uprawiać tę dyscyplinę, trochę też było za późno z powodu wieku na poważne kroki w tym kierunku, więc wybrałem coś związanego z biatlonem, czyli strzelectwo sportowe, a następnie narciarstwo biegowe. W okresie letnim mogłem ćwiczyć strzelanie, a zimą narty, ale oprócz tego cały czas biegałem i jeździłem na rowerze.
Jesteś organizatorem Dog Orientów, czyli rajdów na orientacje z psami, zwanymi popularnie w całej Polsce Dogtrekkingiem. Kiedy wystartowałeś z pierwszym, własnym rajdem?
Na początku lipca 2011 roku, ale jeszcze nie pod nazwą, która obecnie funkcjonuje. To była udana impreza i nazywała się dumnie: Mistrzostwa Ziemi Łódzkiej w Dogtrekkingu. Byłem bardzo zadowolony, frekwencja dopisała, blisko 90 osób startujących i co ciekawe, tylko kilka osób z Łodzi, a cała reszta, to ludzie z Polski. Natomiast rok wcześniej, koło Inowłodza zrobiłem taką mniej oficjalną imprezę dogtrekkingową z elementami mini zawodów zaprzęgowych.
Liczyłeś kiedyś ile zorganizowałeś imprez?
W 2011 pod nazwą Over Zoo Cup odbyła się jedna, a w latach 2012-2013 już pod obecną nazwą Dog Orient po trzy w roku. W tym roku wyjdzie ich w sumie pięć. Najbliższa, to Konstantynów Łódzki, a zakończenie sezonu odbędzie się w Sobótce połączone z drużynowymi Mistrzostwami Polski w Dogtrekkingu. Uważam, że dogtrekking polega na tym, żeby spotykać się w grupie ludzi i stąd pomysł na drużynową klasyfikacje, a nie tylko nastawianie się na indywidualne wyniki.
Przygotowanie takiego wydarzenia wymaga sporego nakładu pracy? Zapewne grupy ludzi?
Wygląda, to tak, że jestem “człowiek orkiestra” i robię wszystko sam. Oczywiście teraz to się nieco zmienia, ponieważ nie starcza na wszystko czasu i sił, ale pamiętam, że ktoś napisał taką relację z imprezy: “Jeden człowiek robił za pięciu, bo – zorganizował imprezę, zakupił wszelkie dobra, rano rozstawił punkty, następnie ruszył z nami na trasę na rowerze – stąd relacja foto – wrócił przed nami do ośrodka, w mgnieniu oka zrobił listę wyników i… Zajął się dalszym ciągiem imprezy” – i tak faktycznie to wyglądało. Kiedy robisz wszystko sam i pracy faktycznie jest dla trzech, czy pięciu ludzi, to nie da się zapiąć wszystkiego na ostatni guzik. Teraz to się zmienia, zwłaszcza, że na niektóre imprezy przyjeżdża około 100 osób, więc siłą rzeczy nie jestem w stanie udźwignąć tego samodzielnie. Jednak nie wygląda to tak, że mam sztab ludzi w postaci dziesięciu pomocników, jest to jedna góra dwie osoby i to tylko w czasie samych zawodów. Natomiast całe wcześniejsze przygotowanie, sponsorzy, papierologia, to nadal robię sam.
Działasz tylko w swoim regionie, czy także poza nim?
Ogólnie skupiam się na swoim regionie, ale chcemy z Dog Orientem pokazywać się w innych częściach Polski. Uważam, że każdy organizator podobnych imprez ma indywidualne podejście do tego co robi. Ja poszedłem w nieco innym kierunku niż pozostali. Większość dzieli zawody na dystanse, ja podzieliłem je ze względu na ambicje sportowe. Pierwsza klasa, to typowa rywalizacja sportowa, gdzie skupiłem się na dłuższym dystansie i konieczności podejmowania odpowiednich wyborów, wariantów trasy, bo nie zawsze jest możliwość zaliczenia wszystkich punktów w limicie czasowym. Trudy klasy Sport wynagradzane są atrakcyjnymi nagrodami i pucharami. Druga kategoria to Hobby, gdzie pierwsze trójki oczywiście są nagradzane, ale raczej upominkami. Tutaj liczy się przede wszystkim zabawa i nie tylko podczas szukania punktów, ale i w trakcie rozwiązywania nietypowych zadań dodatkowych. Wymaga to inwencji, kreatywności, ale i poświecenia znacznie więcej czasu. Patrząc na uczestników, widać, że chętniej angażują się w rozwiązywanie zadań, niż skupiają się na czasie ukończenia trasy.
Jakiego typu są, to zadania?
Na jednej z imprez było to rozpalenie ognia za pomocą krzesiwa i słomy. Uwierz, że niektórzy ludzie siedzieli nad tym po 20 minut i nie chcieli wracać na trasę bez rozpalenia płomienia 🙂 Innym razem lepili bałwana, większego od siebie. Próbuje w tej kategorii robić zawsze coś innego, żeby zaskoczyć uczestników nowym pomysłem. Wydaje mi się, że takie urozmaicenie dla wielu osób jest po prostu ciekawsze, niż samo łażenie na czas.
Do kogo są kierowane Dog Orienty?
Raczej nastawiam się na każdego, kto chce połazić z psem, spędzić miło czas z akcentem sportowym. Z doświadczenia wynika, że na moich imprezach bardzo mało osób startuje w najdłuższym dystansie, zdarza się, że nawet nie ma całego podium . To jest dla mnie też jakaś wskazówka, czy w przyszłym roku nie zrezygnować zupełnie z tej kategorii, a jeszcze więcej przyłożyć się do moich pomysłów z zadaniami.
Najbliższy Dog Orient w Konstantynowie Łódzkim. Na co mogą liczyć uczestnicy? Jakie są trasy w tej edycji oraz atrakcje?
W tym roku jeszcze bez żadnych zmian, pierwsza trasa Hobby z zadaniami, licząca 15 km, którą przeszedłem z moimi psiakami. Myślę, że do przejścia dla każdego, ale jeśli ktoś nie będzie czuł się na siłach będzie możliwość skrócenia sobie tej trasy. My akurat nie podchodzimy restrykcyjnie do zaliczenia całego zadania i nie trzeba zdobyć wszystkich punktów, aby być klasyfikowanym. W Hobby chodzi głównie o dobrą zabawę na trasie, takie mamy założenie. Druga trasa nie jest jeszcze do końca ułożona, ale celujemy w 30 km. Chyba, że będzie bardzo ciepło i słonecznie, to rozważymy skrócenie. Trasy wiodą w okolicy rzeki Ner, po dwóch stronach brzegowych. Koryto przecina się ze trzy razy, zadania będą związane właśnie z wodą, więc zapowiada się ciekawie. Wszyscy uczestnicy otrzymają koszulki Dog Orientu, to dosyć fajny gift, zazwyczaj do kupienia na podobnych imprezach. Centrum Rekreacji i Sportu na terenie, którego odbędzie się rajd zaoferował nam wejściówki na tyrolki i do parku linowego, więc na pewno w ramach konkursu lub jednego zadania będą do zdobycia darmowe zjazdy. Chcieliśmy jedno z zadań ulokować w parku linowym, ale technicznie może być to trudne i zbyt czasochłonne. Na pewno coś połączymy z tym parkiem, być może jeden z punktów będzie na środku stawu, więc warto mieć drugi zestaw suchych ubrań 🙂 Oprócz tego w konkursach na naszej stronie i fanapage FB można wygrać darmowe noclegi, co na pewno podnosi atrakcyjność imprezy dla przyjezdnych.
Najważniejsze dla mnie jest, to że ludzie wracają na Dog Orienty z różnych zakątków Polski. To niezwykle cenne, bo znaczy że było dobrze.
Dziękuję za rozmowę. Widzimy się w Konstantynowie Łódzkim!
Podajmy również link, gdzie można zgłosić swój udział w imprezie:
Zapisz się na Dog Orient – Konstantynów Łódzki 13.09.2014
Rozmawiał: Piotr Rukat ( Aktywni z psami )
More from Aktualności
Wilki cierpią od chorób odkleszczowych
Wykorzystując metody molekularne naukowcy potwierdzili, że wilki w Polsce zarażają się różnymi patogenami roznoszonymi przez kleszcze. Najczęściej obecny jest u …
Terapia z psem zapewnia równy komfort niezależnie od płci
Chociaż istnieje wiele badań wykazujących, że programy dogoterapii mogą poprawić dobrostan społeczny i emocjonalny danej osoby, w wielu z nich …




























